Przypomnij sobie i wróć do mnie

O miłości, która aż parzy

Mr Addicted. Miss Independent. Tom 2 to ciąg dalszy cyklu Miss Independent pióra Joanny Balickiej. W poprzedniej odsłonie byliśmy świadkami drastycznego rozstania Brysona i Sophie, których losy nakazały im zakończenie ich znajomości, wbrew ich woli. Bohater spędzi ponad pięć lat na poszukiwaniach ukochanej. Poprzysięga sobie, że nie tylko ją znajdzie, ale też przekona do powrotu. I specjalnie dla niej chce się zmienić. Już nie jest tym rozkapryszonym i agresywnym człowiekiem, co kiedyś, obecnie wie, co liczy się w związku i w jaki sposób dbać o uczucia innych. Kiedy znajduje swoją miłość nie może uwierzyć w swoje szczęście. Początkowo, ponieważ okaże się, że kobieta go nie pamięta.

Wszystko dzieje się za sprawą wypadku, któremu ulega Sophie. Jej pamięć kompletnie znika i nie pamięta, co działo się w jej życiu przed wypadkiem. Wykorzystuje to niejako Lucas, który zawsze chciał z nią być. I dopnie swego. Obecnie są małżeństwem, mają córeczkę, a Sophie właśnie skończyła studia i zamierza realizować się w karierze dziennikarki. Tłumaczenia Brysona są dla niej niedorzeczne, łącznie z tym, że mężczyzna obiecuje jej, że na nowo ją w sobie rozkocha. Nawet nie wie, jak bliski jest prawdy.

Nie powiem ci, pokażę

Sophia mimo wszystko zaczyna zbliżać się do mężczyzny, o którego bytności w swoim życiu nie pamiętała. Bryson doskonale wie, że potrzeba cierpliwości, by bohaterka wszystko sobie przypomniała. I jeśli nie działają rozmowy, to trzeba przejść do czynów. Dosłownie. Między dwójką na nowo rozkwitnie gorący, duszny wręcz romans, od którego nie potrafią się powstrzymać. A później nie chcą. I nie potrafią, bo jest im ze sobą zbyt dobrze i błogo.

Autorka nie boi się odważnych, gorących opisów i poświęca na nie dużo miejsca w tym tomie. Na uwagę zasługuje zmiana redakcyjna, większość opisów jest zdecydowanie lepiej poprowadzona niż w pierwszym tomie. Nie o język się tu jednak rozchodzi, a o pikanterię, której zdecydowanie w tej odsłonie nie zabraknie. Bohaterowie staną się sobie bliżsi, widać, że czas rozłąki wiele ich nauczył. Zakończenie zdecydowanie pozostawia nas w niedomówieniu, ale też całkowitej pewności, że doczekamy się kolejnej odsłony ich perypetii. Na razie możemy zatopić się w historii o tym, że żadna prawdziwa miłość nie rdzewieje i jest w stanie przezwyciężyć wszystkie, ale to wszystkie koleje losu. A taka opowieść, mimo iż od początku wiemy, jak się skończy, jest po prostu od czasu do czasu potrzebna.